Dzisiaj jest poniedziałek, 20 maja 2019 r., 140 dzień roku
0
0
0
WIADOMOŚCI | SPORT | OGŁOSZENIA | BAZA FIRM | BLOGI | KULTURA | WIDEO | ZAKUPY | GALERIA ZDJĘĆ | PRZETARGI
Historia Elektrowni Kozienice… czyli Pierwsze Lata w Puszczy odc. 5
Dodał: KamZap, 14-11-2018 10:00, odsłon: 757

W tym roku obchodzimy 50 rocznicę Elektrowni Kozienice. Publikowaliśmy już z tej okazji historię przedsiębiorstwa opracowaną przez dr Sebastiana Piątkowskiego, dzisiaj rozpoczynamy publikowanie wspomnień inżyniera Zdzisława Krawczyka, pierwszego kierownika budowy.   Związane są one z budową Elektrowni Kozienice w latach 1968 – 1973.

To nie był jednak koniec kłopotów związanych z zatrudnianiem i zakwaterowaniem przyjezdnych fachowców z terenu całego kraju. Zadania rzeczowe stojące przed nami w 1969 roku wymagały zatrudnienia i zakwaterowania wielu specjalistów z różnych przedsiębiorstw.

 

Nie wszyscy mogli znaleźć miejsca w prywatnych domach. Istniała potrzeba budowy osiedla awaryjnego w bezpośredniej odległości od placu budowy. Odległe osiedle wymagało transportu na który budowa nie mogła liczyć. Jedynym stosownym miejscem w Świerżach Górnych na takie osiedle był wielki ogród przy plebanii księdza Adama Sochy.

 

Ksiądz w prywatnych rozmowach widział możliwość przekazania tego terenu pod budowę, ale jedynie w zamian za zezwolenie władz powiatowych na budowę nowej plebanii i remontu małej kaplicy kościelnej. Władze powiatowe PZPR z pierwszym sekretarzem Stefanem Szelągiem rozumiały potrzeby budowy, ale w obawie przed reakcją władz wojewódzkich uchylały się od podjęcia decyzji.

 

Proponowali przymusowe wywłaszczenie tego terenu. Rozeznanie w sądzie wykazało, że przy sprawnym obiegu dokumentów proces z kurią biskupią może trwać ponad rok. Nie pozostało nic innego, jak udać się do władz wojewódzkich PZPR o wyrażenie zgody na budowę plebanii w Świerżach Górnych. Przez grono zainteresowanych zostałem delegowany do załatwienia tej sprawy. Po wielu staraniach powiatowego sekretarza PZPR Stefana Szeląga, „miłościwie panujący na ziemi kieleckiej” wyznaczył termin spotkania.

 

W wyznaczonym dniu zameldowałem się w sekretariacie tow. Domagały. Sekretarka dopełniła formalności i zameldowała mnie u swojego szefa. Pełnym zaskoczeniem dla mnie był wielki gabinet sekretarza, w którym zza biurka widać było mężczyznę w sile wieku, z sumiastym wąsem, w rozpiętej na piersi koszuli z podwiniętym rękawem.

 

Po wejściu do gabinetu, zatrzymałem się kilka metrów przed biurkiem. Wtedy widziałem wyraźnie przed sobą chłopa dworskiego w niedzielnym odzieniu. Odezwał się: „no mówcie, jakimi pierdołami będziecie zawracać mi głowę”. Na tak uprzejme przywitanie odpowiedziałem spokojnie, „Towarzyszu pierwszy sekretarzu nie śmiałbym przychodzić do was z pierdołami, przyszedłem w sprawie bytowej klasy robotniczej na budowie elektrowni w Świerżach Górnych”. Zrobiłem kilka kroków i położyłem na biurku stosowne dokumenty. „Wy mi tu papierów nie kładźcie, tylko mówcie, o co wam chodzi”. Przedstawiłem sprawę zwięźle i krótko. Sekretarz wstał zza biurka i prawie krzycząc mówił: „My budujemy socjalizm, a wy przy okazji byle jakiej elektrowni chcecie klerowi budować kościoły i plebanie, sprowadzać klasę robotniczą na manowce, my tego księdza wypie……. z Świerży razem z wami”.     

 

Nie wyprosił mnie jeszcze z gabinetu, to poczułem się w obowiązku odpowiedzieć na jego wrzaski. „Towarzyszu pierwszy sekretarzu, macie rację, ale co by był wart ten nasz socjalizm gdyby mógł mu zaszkodzić ksiądz ze Świerży z plebanią i kapliczką. Udostępni nam parcelę pod budowę osiedla awaryjnego, gdzie będzie mieszkało 400 robotników, a jak oni się sprowadzą, to w pierwszą sobotę po pracy, on sam na pewno ucieknie z tej plebanii. Więcej jak pewne, że nie zniesie wznoszonych toastów, i śpiewów „góralu czy ci nie żal”.

 

Tym razem spokojnie zwrócił się do mnie, „powiedzcie to jeszcze raz”. Powtórzyłem kwestię z robotnikami i ich wolnym czasem po pracy. Sekretarz ponownie usiadł za biurkiem, i na pierwszym piśmie napisał z g o d a. ”Jesteście jeszcze młody, ale dobrze myślicie, jedzcie do tej swojej elektrowni”. Nie muszę pisać, jak urosłem w oczach władz powiatowych i księdza proboszcza, wszyscy byli mi wdzięczni, że udało się pozbyć kłopotu i załatwić pozytywnie bardzo ważną sprawę.

 

Ksiądz na parceli przed wyceną posadził niezliczoną ilość krzewów i drzewek owocowych, które biegli wycenili wysoko. Jeszcze ziemia dobrze nie obeschła po sadzeniu, spychacze wszystkie rośliny wypchnęły na hałdę. Operator spychacza mówił mi, że nie dałby głowy czy wszystkie drzewka posadzone były korzeniami do ziemi. Osiedle awaryjne budowane z wielkiej betonowej płyty szybko rosło. Na wiosnę 1970 roku pierwszy blok został zasiedlony. Werbowani pracownicy kwaterowani byli również w domkach campingowych, w pozostałości po ośrodku wypoczynkowym Radoskóru.

 

Na przełomie roku oddawano sukcesywnie do naszej dyspozycji większą ilość autobusów PKS, którymi dojeżdżali pracownicy z Puław, Radomia i okolicznych miejscowości. W miarę zwiększania się załogi budowlanej boleśnie dawał się odczuć brak stołówki. Kiosk w Świerżach Górnych zaopatrywał się do tej pory w artykuły spożywcze dla wczasowiczów. Taki asortyment artykułów spożywczych jak ciastka, pierniki, herbatniki czy cukierki nie zaspokajał potrzeb ciężko pracujących ludzi. Dużo wysiłku musieliśmy włożyć w przekonanie administratorów kiosku aby zmienili asortyment zaopatrzenia. W tym czasie zaczynało brakować wszystkiego, ale z pomocą życzliwych udało się opanować i tę sytuację.

 

Dedykuję te wspomnienia pamięci o wspaniałych ludziach, którzy w budowę tej elektrowni włożyli największy trud. Szczególne zasługi wnieśli: Adam Biały, Tadeusz Rubaszowski, Józef Zieliński i wielu innych

 

Zdzisław Krawczyk

Skontaktuj się z autorem tekstu: KamZap
Facebook
Google
Wykop
Zgłoś
Wyślij
Drukuj
Komentowanie dozwolone wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników portalu.
AKTUALNOŚCI
WSZYSTKIE +
W rundzie jesiennej na własnej murawie pokonaliśmy Pogoń 1:0. Fot. archiwum
W piątek popołudniu zarząd klubu zwolnił dotychczasowego trenera Grzegorza Seremaka. W tej roli zastąpił ...
Dzisiaj rano w Chinowie (gm. Kozienice) pędzący seat wypadł z drogi, samochód dachował. Kierowcy n...
W sobotę wieczorem 18 maja zapalił się samochód w miejscowości Działki Brzózkie na terenie ...
Cztery jednostki straży pożarnej gasiły pożar domu letniskowego w Kępie Niemojewskiej, na terenie gminy G...

Kronika
Zobacz więcej

KONTO UŻYTKOWNIKA
WIĘCEJ +

Login:

Hasło:



Ostatnie komentarze
Zobacz więcej
Gmina Kozienice
Zobacz więcej
Powiat Kozienicki
Zobacz więcej
Garbatka-Letnisko
Zobacz więcej
MCSW
Zobacz więcej
WszystkoBlisko - sklep internetowy
PRZEJDŹ DO GALERII +
NA GÓRĘ STRONY +
Nasze serwisy:
Kategorie:
Informacje:
Reklama:
Gazeta Kozienice24 to niezależne media elektroniczne w Kozienicach - jako jedyni całodobowo informujemy o wydarzeniach w mieście i regionie. Dzięki rzetelności i szybkości w przekazywaniu informacji oraz przynależności do grupy medialnej każdego dnia odwiedza nas wiele tysięcy czytelników.

Kontakt z działem reklamy:
E-mail: reklama@arpass.pl lub tel: 500-304-413
facebook